Klub Wiersza Łączonego/4/Brudnopis
Kategoria: Społeczność PoeWiki
Twoje imię
Głuchy w rybiej piosence nagle wyłowi twoje imię
i powie trzy życzenia: niech brzmi, gra, dzwoni twoje imię.
Drży mgiełka w imadełkach, ślepemu wiatr kieruje łódką,
spina zmysły na krótko, sól pisze w dłoni twoje imię.
--MW
Świt w połyskliwych łuskach; odgłosy wykradzione falom
niesie w deszczowych kroplach - srebrem rozdzwoni twoje imię.
-- Joanna B
Świetliki przygasają, gdy słońce wjeżdża nad horyzont
a dzienny gwar przycicha, gdy w pulsie skroni twoje imię.
-- Miłosz B
Słowniki stają dęba przed pękniętymi oczami bo -
nagle w pół akapitu - rwie stado słoni twoje imię.
Dniem stare turbulencje, faluje środek śniącej nocy,
przeskakują litery i kto zasłoni twoje imię?
Jeśli powinno działać, a nie działa, choć działać musi,
czyje to jest działanie, kto tego broni? Twoje imię.
Smagałem pejczem łydki, żeby trafić szybciej do celu,
teraz smagam powietrze, żeby przegonić twoje imię.
But mówi wycieraczce, łyżeczka szklance, woda mówi
kafelkom pod prysznicem - powtarza po nich twoje imię.
-- MWz malutkim udziałem koordynatora
Talerze w szafce, błyska w karafce wino, pociąg wjeżdża
na stację przeznaczenia; co pcha wagonik? Twoje imię?
-- Joanna B z malutkim udziałem koordynatora
Tyle żarliwych chłodnic otula szablon codzienności...
Kreska moich opuszków jednak ochroni twoje imię.
Cichy łoskot warkocza, szmer szczęk, brzdęk struny kręgosłupa,
feeria świstów, trzepot, lingam i joni, twoje imię.
Jest pragnienie, co krąży jak po orbicie satelita.
Złączonym wspólnym rytmem przypomni o nim twoje imię.
-- Miłosz B
Permutacje
Ghazal po tej próbie jawi mi się jako struktura pozioma, w związku z czym, powyższy układ wcale nie musi być jedynym układem w jakim można czytać, ponizej podaję inną permutację, oczywiście matla i maqta zostają na miejscu i zachęcam wszystkich do podania swojej wersji, które później umieścimy na stronie czystopisu.
Głuchy w rybiej piosence nagle wyłowi twoje imię
i powie trzy życzenia: niech brzmi, gra, dzwoni twoje imię.
Drży mgiełka w imadełkach, ślepemu wiatr kieruje łódką,
spina zmysły na krótko, sól pisze w dłoni twoje imię.
Świt w połyskliwych łuskach; odgłosy wykradzione falom
niesie w deszczowych kroplach - srebrem rozdzwoni twoje imię.
But mówi wycieraczce, łyżeczka szklance, woda mówi
kafelkom pod prysznicem - powtarza po nich twoje imię.
Świetliki przygasają, gdy słońce wjeżdża nad horyzont
a dzienny gwar przycicha, gdy w pulsie skroni twoje imię.
Jeśli powinno działać, a nie działa, choć działać musi,
czyje to jest działanie, kto tego broni? Twoje imię.
Słowniki stają dęba przed pękniętymi oczami bo -
nagle w pół akapitu - rwie stado słoni twoje imię.
Smagałem pejczem łydki, żeby trafić szybciej do celu,
teraz smagam powietrze, żeby przegonić twoje imię.
Dniem stare turbulencje, faluje środek śniącej nocy,
przeskakują litery i kto zasłoni twoje imię?
Tyle żarliwych chłodnic otula szablon codzienności...
Kreska moich opuszków jednak ochroni twoje imię.
Cichy łoskot warkocza, szmer szczęk, brzdęk struny kręgosłupa,
feeria świstów, trzepot, lingam i joni, twoje imię.
Talerze w szafce, błyska w karafce wino, pociąg wjeżdża
na stację przeznaczenia; co pcha wagonik? Twoje imię?
Jest pragnienie, co krąży jak po orbicie satelita.
Złączonym wspólnym rytmem przypomni o nim twoje imię.
Głuchy w rybiej piosence nagle wyłowi twoje imię
i powie trzy życzenia: niech brzmi, gra, dzwoni twoje imię.
Świt w połyskliwych łuskach; odgłosy wykradzione falom
niesie w deszczowych kroplach - srebrem rozdzwoni twoje imię.
Świetliki przygasają, gdy słońce wjeżdża nad horyzont
a dzienny gwar przycicha, gdy w pulsie skroni twoje imię.
Drży mgiełka w imadełkach, ślepemu wiatr kieruje łódką,
spina zmysły na krótko, sól pisze w dłoni twoje imię.
Tyle żarliwych chłodnic otula szablon codzienności...
Kreska moich opuszków jednak ochroni twoje imię.
But mówi wycieraczce, łyżeczka szklance, woda mówi
kafelkom pod prysznicem - powtarza po nich twoje imię.
Talerze w szafce, błyska w karafce wino, pociąg wjeżdża
na stację przeznaczenia; co pcha wagonik? Twoje imię?
Słowniki stają dęba przed pękniętymi oczami bo -
nagle w pół akapitu - rwie stado słoni twoje imię.
Dniem stare turbulencje, faluje środek śniącej nocy,
przeskakują litery i kto zasłoni twoje imię?
Jeśli powinno działać, a nie działa, choć działać musi,
czyje to jest działanie, kto tego broni? Twoje imię.
Smagałem pejczem łydki, żeby trafić szybciej do celu,
teraz smagam powietrze, żeby przegonić twoje imię.
Cichy łoskot warkocza, szmer szczęk, brzdęk struny kręgosłupa,
feeria świstów, trzepot, lingam i joni, twoje imię.
Jest pragnienie, co krąży jak po orbicie satelita.
Złączonym wspólnym rytmem przypomni o nim twoje imię.
![[PoeWiki]](/skins/common/images/wiki.png)