Nowa Fala
link
rozmowa o zjawisku z jego bohaterami
Słowa, które mnie zachwyciły:
Jerzy Kronhold (ur.1946) o przynależności: Byłem obok spraw pokoleniowych, nie tworzyłem żadnej legendy. Napisałem tylko z trudem parę wierszy. --mat
Rozprawianie
Jakoś tak nie mogę się powstrzymać od komentarza, że idiomy poetyckie wtedy uprawiane jakoś się nie sprawdziły (przynajmniej w moim odbiorze). Bardzo, ale to bardzo przylgnęły do tamtych czasów - te wiersze z trudem się czyta teraz, przy czym jest to ten sam rodzaj trudu, który się pojawia przy odbiorze "Dziadów" cz. III, a który nie pojawia się przy odbiorze np. "Ballad i romansów". No właśnie, nikt wtedy w zasadzie ballad i romansów nie pisał - może szkoda. Ale sobie też tak myślę, że czasami po prostu trzeba pewnego wysiłku, aby ujrzeć piękno tych nowofalowych wierszy. Co by nie mówić ani głupimi, ani prostackimi poetami ci ludzie nie byli. alx d
- Przepraszam, ale nie trudziłam się przy odbiorze "Dziadów" cz. III, płynęłam. Chyba właśnie o to chodzi, żeby złapać wiatr tych idiomów, czy czego tam własnego, i na nich, przy ich pomocy do przodu! :) Oczywiście, to zależy. Nie znam tych idiomów, więc jakby mówię na sucho. g.d.
- Dwie sprawy: raz, te idiomy były jednak różnorodne. To prawda, że korespondujące ze sobą, ale jednak i każdy z Czterech Znanych, i inni mniej znani, a niemniej ciekawi (jak właśnie Kronhold) byli osobowościami, indywidualnościami w tym, co pisali. Druga rzecz: wydaje mi się, że jest czas balladowania i romansowania i jest czas, kiedy trzeba wejść w skórę takiego trochę "sierioznego bolszewika" (słowa mojej mamy o jednym z nowofalowców, względnie, jeżeli tak sami wolą, sześćdziesiąto-ósmowców, nieważne o którym, bo pasuje w zasadzie do wszystkich), i napierać, tak jak napierał Mickiewicz w Dziadach 3.0. Z ostatnią uwagą Alxa bardzo się zgadzam - niezależnie od konkretnych rozwiązań w ich poetykach, prezentem od tych autorów dla nas jest przypomnienie, że warto się starać być niegłupim i nieprostackim. -- Miłosz B
- Tak, oczywiście. g.d.
I może warto tutaj zacytować taki utwór drobny, podziemny, nieco jednak mimo wszystko romansowy:
Pierwszy listopada jest dniem
kiedy każdy porządny poeta
pisze przynajmniej jeden wiersz
Wszyscy są świątecznie ubrani
podnoszą się z miejsc
z miasta nadchodzi transport świeżych kwiatów
Zmarli z zaboru pruskiego
przyszpileni krzyżami
rozkładają bezradnie ręce
Zmarli z zaboru austriackiego
leżą w otwartych mundurach
z gazetami w ustach
Zmarli z zaboru rosyjskiego
płytko pod ziemią pływaja po warszawsku
brzuchem po piasku
Adam Zagajewski, 1972
Gdyby nie to, że mój tato pochodzi z zaboru pruskiego, a mama z rosyjskiego, zapisałbym się do tych z zaboru austriackiego. alx d
Podobnie jak napisał Miłosz: wtedy takie postawy były porządane, tak dla ogółu, jak dla samych piszących. Wiersze nowofalowców zaangażowane społecznie nie bardzo mi odpowiadają, natomiast te, w których ta tendencja jest osłabiona na rzecz opisu rzeczywistości jako takiej - jak najbardziej. To oni dali asumpt rocznikom sześcdziesiątym jak mi się zdaję - zauważam podobne widzenie i obrazowanie, oczywiście nie mówię tu o zaangażowaniu a o jednostkowych przeżyciach dnia codziennego. Jeszcze jedno pamiętam realia lat 80 - nawet, nawet, ten klimat - tramwaje, ostra zima w mieście, kożuchy, wódka - dla mnie oznacza kwintesencje polskości. To widzę w tych wierszach - (choć to nie ten czas, nie te lata jednak, ale klimat owszem) - moich rodziców widzę na przykład. Zwracam uwagę na bardziej opisowe wiersze Zagajewskiego, Kornhausera czy Barańczaka ( "Tryptyk z betonu, zmęczenia i snu"). --mat
- Mogę powiedzieć, że jeżeli miałbym wskazać jakąś więż czy też pomost łączący mnie, moje rozumienie poezji, jej odbiór mój palec powędrowałby w stronę Nowej Fali właśnie. To, co podobało mi się w Brulionowcach kilkanaście lat temu, to co tak chwyciło publikę, obecnie trochę mi przeszkadza. Polskość o jakiej pisałem polegałaby, moim zdaniem, na jednak pewnej wspólnotowości.Świetlicki czy Podsiadło prezentowali postawę nieco jak gdyby egoistyczną i mimo, że spotykamy się na przykład na gruncie słuchanej muzyki, to mijamy się w pojmowaniu relacji "ja" - "świat". Daleki jestem od słów Miłosza, że jeżeli wiersz zaczyna się od "ja" staje się podejrzany. Natomiast taka przesadna introwertyczność młodych poetów na przełomie lat 80 i 90 ubiegłego wieku trochę mi przeszkadza. Podsumowując: bliżej mi do Nowej Fali (jak też urodzonym w latach 50 np. Bratkowski, Maj) niż do kilka lat starszych kolegów, których paru miałem przyjemnośc poznać. --mat
- A wiesz, ja sobie ostatnio też trochę myślałem o brulionowcach. To chyba tak jest, że ich poezja po latach konieczności budowania wspólnoty musiała być odreagowaniem, musiała być totalnie indywidualistyczna, odsunięta od wszelkich wyraźnych pojedynczych idei, bo budowanie "my" w czasach komunizmu było konieczne, bo tylko tak można było ocaleć. Natomiast cierpiało na tym "ja" liryczne. Dopiero jakiś czas po 89. roku pojawiło się to pytanie, "co mnie k... obchodzi, co czuje Zenek" (nawet jeśli Zenek miał na nazwisko Świetlicki czy Podsiadło). Myślę tak sobie, że czas wreszcie, aby pojawiła się poezja przesiąknięta ideą - takiej poezji było dużo przed II wojną - jeśli chcemy mieć za punkt odniesienia czasy jakiej-takiej wolności twórczej. Teraz jest tego jakby mniej. Mamy w zasadzie dwa ośrodki - stara już "Fronda" i okolice "Ha!artu", czy teraz bardziej może "Krytyki Politycznej". Więcej nie widać, choć może szkoda, bo taki dwubiegunowy świat, to ja już skądś znam i za bardzo za nim nie przepadam. alx d
Też wolę mieć większy wybór. Muszę stwierdzić, że w zasadzie nie znajduję satysfakcjonującej mnie odpowiedzi. Świetlicki czy Podsiadło wiele wierszy, które lubiałem pisali jeszcze za poprzedniego ustroju. Lata osiemdziesiąte to lata mojego dzieciństwa, a zatem może tutaj by upatrywać źródeł moich przekonań, co do poezji Nowej Fali - nie w sensie chronologicznym jednak a - że się tak wyrażę - w sensie jej atmosfery. O tym próbuję wzmiankować wyżej. Taki Melecki czy Śliwka, rówieśnicy dwóch poetów już wymienianych, duże wrażenie na mnie zrobili wierszami pisanymi w pierwszej połowie lat 90 -tych ubiegłego wieku. Nie mamy więc tutaj jasnej cezury. Może z wiekiem człowiek ma mniej tego egocentryzmy jednak w sobie. Ale jeszcze chciałem się odnieść do Twoich słów. W jaki sposób widzisz obecność idei w wierszach tu i teraz? -- mat
- Myślę, że po prostu nasze czasy są dużo bardziej bezideowe niż czasy dawno temu. Nawet bardziej niż czasy przed 1989 rokiem, nawet bardziej niż czasy tuż po tej dacie. Chodzi o to, że łatwo wtedy było określić, jakie są główne prądy umysłowe epoki i jakie wiersze w te prądy się wpisują, przy czym nie chodzi mi o prądy ściśle akademickie, do jakich można zaliczyć, powiedzmy to sobie, postmodernizm (przynajmniej w tym wydaniu, jaki dostajemy w naszej kulturze wysokiej). alx d
- Pierwsze książka Kornhausera urzymana jest w intrygującym stylu, intrygującym tym bardziej, że pisana jest dawno temu. Po lekturze wierszy z "Nastanie Święto i dla leniuchów" a właściwie fragmentów, cholera, bo nie dotarłem do całości, miałem wrażenie jakiejś takiej bliskości jak gdyby, próbując uściślić, musiałbym napisać, że skurczyła mi się odległośc do tego, co pisze się obecnie. Kornhauser pisał wtedy trochę hermetycznie, trochę takie połamane wiersze, genialne w moim odczuciu. Wspaniale to koresponduje z wierszami współczesnych młodych, mam na myśli ten hermetyzm właśnie. Kurcze polecam te poezyje wczesne Kornhausera.
I nasuwa mi się pytanie - choć nie jestem zwolennikiem gdybania - co by było, gdyby nie polityka, w jaką stonę poszedłby autor, "Zjadaczy Kartofli" - dla mnie wielki talent. mat
- To znaczy ta wczesna poezja uważam, doskonale odnalazłaby się dzisiaj, gdyby z młodych poetów, któryś tak pisał teraz, pewnie zyskałby uznanie dla swojej pisaniny. Podczas gdy, poeci Brulionu, na przykład,z nielicznymi wyjątkami nie znajdują obecnie naśladowców. Coś w tym guście chiałem powiedzieć. -- mat
![[PoeWiki]](/skins/common/images/wiki.png)