Wersja do druku Brak logowania
Zaloguj mnie | Pomoc

Rozmowa:Monika Mosiewicz/Kłębek

O czym mowa

Nie podoba mi się otwarcie tekstu. Motyw kota dość zdarty. Poza tym brakuje mi melodyki, szczególnie pytania są oderwane pod względem rytmicznym od reszty (i mam wrażenie, że zostały utworzone pod wpływem lektury wiersza autorstwa Jacka Dehnela Andy Warhol, "Robert Mapplethorpe", polaroid print, 1973...) Pozdrawiam. -- Joanna B

Odszukałam sobie ten tekst Jacka Dehnela, bo go nie pamiętałam. Wierszy z pytaniami pewnie było w historii literatury znacznie więcej, więc nie wiem czemu akurat ten. Natomiast pytanie, które jest w tekście jest z tzw. życia, z rozmowy z kimś:) Faktycznie, że melodyka siada, coś pomyślę, część do pytań stara strasznie, ciągle czeka na usamodzielnienie się. W pewnym sensie chodzi tu o konkretny motyw kota, który miałabym ochotę przenicować. -- M M

Dokładnie ten tekst miałam na myśli poruszając temat „zdarcia”. Co do części przed pytaniami – skojarzyłam ją momentalnie z Twoim wierszem Okna i tak też sądziłam, iż próbujesz umościć dla niej nowe, wygodniejsze legowisko ;)-- Joanna B

No jeden tekst o kocie, to jeszcze nie zdarcie:) za 7 lat może coś z tego tekstu będzie. -- M M

Ekhm… no się bym spierała o tego kota ;) a że cały czas balansujesz wokół wspomnianego wiersza Wisławy Szymborskiej, dało się zauważyć i w innym Twoim tekście. O ile dobrze pamiętam (?) I smutkiem jest kot. Tak, nie? :)-- Joanna B
Tak. Mam nadzieję, że w końcu wybalansuję to o co mi chodzi i doprowadzę te polemikę z tekstem Szymborskiej do końca.-- M M

Spis treści

po retuszu

Znacznie lepiej! (też chcę mieć takiego suflera ;) Jeszcze się uprzejmie prosi o ogonek w ręce :))) -- Joanna B


mi się podobają prostopadłościany najbardziej, dla mnie to jest najważniejszy element tekstu; kotek puszek polakierowany, czy na obrazie, jest przekorny i niejednoznaczny - sierść z lakieru. dziękuję \o/

Gosiu, jeśli nawiązujesz do mojego niepodobactwa, to mnie ściśle chodziło o samo "są" -- Joanna B
ja nawiązuję tylko do tekstu Moniki, który właśnie przeczytałam po raz dziesiąty i poczułam się gotowa do wystawienia komentarza, poprawka wyszła na dobre :-)\o/
Aha, aha… czułam się przywołana, gdyż wcześniej nadmieniłam o otwarciu, a nie sprecyzowałam dokładnie. :) -- Joanna B

kilka uwag

  1. Trzy pytania to o jeden grzybek w barszcz za dużo, na moje. Myślę, że można by skomasować drugie i trzecie w jedno.
  2. Homonim szyby-szyby, nawet jeśli zamierzony, akurat tutaj nie robi dobrze (za bliskie pola znaczeniowe i przeszkadzają sobie, zamiast wzajemnie wzmacniać).
  3. Co do samej końcówki spróbowałbym się zastanowić - coś, żeby od-linearnić narrację.

Teraz co do zmian między wersjami -

  1. "Wielopiętrowa kamienica" jest pleonazmem, jednopiętrowych raczej nie bywa (a już szczególnie - z wewnętrznym szybem wentylacyjnym).
  2. Zamiana "mlecznych" na "matowe" spłaszcza ten moment (zamiana konkretniejszego na abstrakcyjniejsze, to rzadko jest fajne) i gubi wskazanie na kuchenność, które tutaj akurat dobrze grało, wydaje mi się.
  3. W pytaniach i tak jest tłok, trzeszczenie w podłodze wydaje mi się całkiem nadmiarowe.
  4. "Werniks" bardzo dobrze pasował do lakierowanego kota, "żywica" jest tu raczej ni pricziom.

-- Miłosz B

O! polemizowałabym w kwestii szyb; głębokie są bardzo interesujące ze swoim podtekstem :) Natomiast, co do mlecznych – racja. Zdecydowanie bardziej grają. Ciekawe co na to autor.
A jeszcze w sprawie werniksu: zamiana na żywicę powoduje płynność rytmiczną i dodatkowo wzmacnia odczyt. Dopowiedzenie do lakieru czyniło tekst nijakim, wiersz przez to tracił. Teraz można go interpretować na podłożu drzewo/papier itd. Tym bardziej, że w utworze poprzedza je „pac, pac”, które może być odzwierciedleniem odgłosu wydobywającego się podczas zabawy kota z kłębkiem, ale może też insynuować nanoszenie właśnie owego werniksu/lakieru pędzlem, i w całości ów werniks jest zbędnym dookreśleniem. -- Joanna B

Z werniksem kłopot jest taki, że spłaszcza kota i osadza gdzieś na ścianie, a tego bym nie chciała. Z tymi szybami, hmm, one tam tylko raz są w konkretnym znaczeniu, którego chyba nie da się pomylić, bo okna są kawałek dalej i dopiero po, drugie szyby, co kiedyś były, zrobiły wypad. Jedyne czym dałoby się zastąpić, to chyba tunel, ale to z kolei nie ma ani tego brzmienia, ani tej konotacji. Z tymi mlecznymi hmm, no właśnie też jakoś to mi się zaczęło wydawać nieczytelne. Chyba jednak za mało się zdystansowałam do tego tekstu, żeby coś sensownego z nim dalej zrobić. Niech sobie poleży. -- M M

inne tradycje

Chciałem dać uwagę, a tu już daleka i ciekawa rozmowa.
Mnie ciekawi, w którą stonę poszedłby tekst, gdyby "wbity" był klin czy coś podobnie ostrego, zamiast "prostopadłościanu", który kojarzę z PrzybosiemPeiperem, a tamto z Lorką, Szalamunem, itd. --PJ

Myślę, że klin byłby mniej intymnym miejscem samobójstwa. -- M M

Hm, szyb wentylacyjny w kształcie klina? to chyba w kamienicach, projektowanych przez Daniela Libeskinda :) Wiesz jak jest - do nas na prowincję jeszcze nie dotarły wszystkie nowinki, którymi radujecie się w stolicy. A poważnie, to mógłby być punkt wyjścia dla innej dyskusji: czy pojmuje się tekst głównie jako znak przypisania do określonej tradycji, czy jako ślad po "widzę i opisuję". Inaczej mówiąc, czy literatura ma rozmawiać z czytelnikiem, czy raczej głównie z uprzednią literaturą. -- Miłosz B

Tak właśnie widzę trzy pierwsze wersy: na moich oczach ustawia się dekorację (rodzaj porównania, "prostopadłościan [...] wbity") do aktu, a potem próbuje wystawić tragedyję i mam, co - zapłakać? Do tego mało Samego Szekspira :)
U nich w Warszawie raduję się tym: "szloch to pies ogromny", widzianym i opisanym :)

To prawda, od trzeciego wersu dalej można mówić o niejakim fiasku inscenizacyjnym, ale nie w tym rzecz. Zjeżyłem się na pomysł taki, żeby arbitralnie żonglować rekwizytami w celu widzimisię intertekstualnego - "gdyby było wszystko jedno (=gdyby prostopadłościan był klinem), toby gówno smakowało jak miód", mawiała babcia mojego kolegi spod Lubaczowa. (Nawiasem mówiąc, widziałem szloch i widziałem psa ogromnego, zapewniam, że nie był jeden drugim, ale to powiedzmy że takie rzeczy się indywidualnie postrzega). -- Miłosz B
uważam, że jedno i drugie; koresponduje z tym co było, rewiduje poglądy oraz gada do czytelnika "posługując" się zjawiskami, symbolami epoki, a przynajmniej chciałabym, że by tak było :-) \O/

Dla specjalnego efektu można byłoby prostopadłościan zastąpić rurą - od razu byłoby bardziej jak w filmie Piła (którego nie oglądałem, ale plakaty na mieście mi wystarczą). alx d

Nie no, bez przesady. W końcu to ma być (tak myślę) nawiązanie do stanu faktycznego, a jeśli ktoś bywał w kamienicach, wie jak to się ma. To są prostopadłościany stęchłego powietrza wbitego w konstrukcję. :) -- Joanna B

Hm, ale dawniej rury bywały też kwadratowe, a i studnie w czynszówkach nie zawsze na planie kwadratu. alx d

E, tam. Rura to jest rura ;) i tyle. -- Joanna B


Ilustracja

O! cóż za poświęcenie ;) ale super, jestem jak najbardziej za. W swoim dorobku też posiadam wiersze, które mają odzwierciedlenie w fotografii. Myślę, że to fajny pomysł. – Pstrykaczka

To tylko tymczasowa ilustracja, dopóki wiersz nie nabierze takiego kształtu, że stanie się zbędna. (a poświęcenie raczej nie takie duże, to jest widok z kancelaryjnego okna, z pomieszczenia w którym sobie pudrujemy nosy).-- M M

Tak… zastanawiałam się właśnie, czy konieczne jest posiłkowanie się zdjęciem. Myślę, że wiersz mówi/nakreśla jasno owe szyby, przynajmniej dla mnie. Ale przyklaskuję odmianie, lubię patrzyć ;) pozdrawiam -- Joanna B

Ale nie może być! hy hy :) To „pac, pac” to pudrowanie noska? ;) -- Joanna B

Źródło: "http://poewiki.org/index.php/Rozmowa:Monika_Mosiewicz/K%C5%82%C4%99bek"

Ostatnio zmieniane o 23:12, 18 stycznia 2007


[PoeWiki]

Edytuj
Dodaj komentarz
O czym mowa
Historia strony

Ostatnie zmiany
Losuj stronę
Lista uczestników
Co nowego?
Czerwony Pokój
Kategorie stron
Wszystkie strony


Co tu prowadzi?
Zmiany w powiązanych

Strony specjalne