Strona osobista:Mariusz Cezary Kosmala/Czy jest ktoś na zewnątrz?
< Strona osobista:Mariusz Cezary Kosmala
Mateusz Wabik
"Czy jest ktoś na zewnątrz?"
(...)
3.
Sporym zaskoczeniem był dla mnie 9-ty numer "blasfemii", artzina, którego edytorem jest Jacek Uglik. Dobór tekstów jest ciekawy, gdyż raczej zielonogórski edytor kładzie nacisk na wartość tekstów, mniejszy na kompozycję strony. Wysoki poziom jest częściowo wytłumaczony we wstępie - "postanowiliśmy jeszcze trochę słów i obrazów zagarnąć bez pytania o zgodę - jak anarchia to anarchia." W taki sposób poznałem poezję Roberta Creeleya. Ale moją uwagę zwrócił inny poeta - Mariusz Cezary Kosmala. Po lekturze kilku arkuszy poetyckich wydawanych przez poetów drukujących swoje wiersze głównie w artzinach, miałem raczej wątpliwości odnośnie wartości tego obiegu literatury, gdyż poziomem zbliżały się co najwyżej do średniaków z almanachów poetyckich - brak przemyślenia warsztatu, sztampowość, brak orientacji w zmianach, które przyniosły lata 90-te. Mariusz Cezary Kosmala zaskoczył mnie - niezwykle sprawnym żargonowym językiem, umiejętnością wkomponowania w tekst słów z obszaru informatyki oraz przedstawioną sytuacją w mowie bohatera wiersza[1]:
Crash na databasie
Podobno ten tam pisze se wiersze, poeta -
ebonitowa czaszka i czako czupryny
na tle betonu, stali i dwutysięcznego
pierwszego roku. E tam! Ja go tam nie czytam.
Pewno dla mnie za mądry. Widać to z tonusu
mięśniowego na jego twarzy; że też go myślenie
nie boli. A ja z mózgiem na temblaku. O, znów
coś tam skrobie na kartce, cie! choroba, skryba
jeden. Ale, ja tu tak se bajtluję, a tam
mi crash na databasie wyskoczył. A jak jest
crash na databasie, to co trzeba zrobić? No?
Ciekawe, czy on wie, że trzeba polecieć w dół
recoverem po deadlocku i updatować
beforerecordy afterrecordami, skryba.
Jednym z wynalazków poezji roczników 60-tych jest kolokwialność, ale żaden z poetów "bruLionu", czy też innych poetów tego pokolenia nie wprowadzał na dużą skalę (może Jacek Podsiadło w przytoczeniach cudzej mowy) kolokwializmów. Tu Mariusz Cezary Kosmala wprowadza zwroty "Ja go tam nie czytam", "cie choroba", "ja tu tak se bajtluję". Wprowadza napięcie pomiędzy żargonem, czy wręcz gwarą, a słownictwem informatycznym, ale także pomiędzy osobami - speca od komputera, a poetą niezorientowanym w skomputeryzowanej rzeczywistości, który gdzieś tam sobie siedzi i coś notuje. Do końca czytelnik nie może być pewny jak czytać tą grę - czy jako autoironię, czy ten spec od komputera jest alter ego poety, czy ten poeta z boku? Może też ten wiersz być po prostu młodzieżową kpiną, ale żadnej drogi nie można być pewnym.
(...)
5.
(...) są tacy poeci z roczników 70-tych (i młodszych), którzy poruszają się innymi drogami, którym powinno się przyjrzeć – sam Jarosław Lipszyc mówił kiedyś w rozmowie – "te niezauważane pogranicza są faktycznym centrum przemian, są przyszłością sztuki". Tendencje klasyczne mogłyby wprowadzić powagę do poczynań dwudziestoparolatków i pokazać, że literatura starożytnych klasyków nie jest czymś martwym, że Grecja nie kończy się na "Antygonie" Sofoklesa, tak samo ton sprzeciwu wobec systemu kapitalistycznego wydaje się warty podjęcia. Także użycie żargonu i gwary w ciekawie skonceptualizowanych wierszach tak jak to zrobił Kosmala zaskakuje i robi coś z wyobraźnią językową.
Mateusz Wabik, "Zeszyty Poetyckie", nr II/2004, s. 19-20.
- ^ Ponieważ nie przeszkadza to niniejszej krytyce, toteż cytowany wiersz został zaktualizowany do swej ostatecznej wersji, znanej z tomiku "Pieśni z pierwszego piętra" - mck.
![[PoeWiki]](/skins/common/images/wiki.png)