Strona osobista:Monika Mosiewicz/Daleko od portu
< Strona osobista:Monika Mosiewicz
Daleko od portu
Rozkłada ramiona i mówi nie ma nas, nie ma.
A było ich troje, każdego poranka
przez cztery tygodnie nadmorskich wakacji,
teraz stoi z wiaderkiem nad ruiną zamku
i mówi nie ma nas, nie ma,
jakby go nie było.
Złap i trzymaj harpun
wbity w grzbiet humbaka,
odprysk lodu w oku
Wikinga u wejścia do Uxmal albo Chichén-Itzá,
szpadę, sztylet, scyzoryk,
patrz jak błyska klinga
znalezionego na brzegu,
raźno sterczącego zza majtek patyka.
Złap i trzymaj, zanim znów do portu
przybije frachtowiec, z nazwą „T...SK...TA”
zatartą na burcie. Przeciążony lekko
drobnicą przebarwionych gestów
lub pochyleń wystygłego słońca
w niedopitych szklankach, w ostatnie
popołudnie sierpnia, lata, roku.
Zanim cię zaciągną,
wbiją w szary sztormiak, zanim
będziesz z nudów żale i przekleństwa
w stalowy kontener wystukiwał morsem
a żadna z tysiąca dwustu ton ładunku
nic ci nie odpowie.
![[PoeWiki]](/skins/common/images/wiki.png)