Strona osobista:Monika Mosiewicz/Janka Diagilewa
< Strona osobista:Monika Mosiewicz
Spis treści |
Na czarną godzinę
Na czarną godzinę znużony taniec pijanych oczu, dziurawych rąk,
Drugi padł, czwarty siadł, a ósmego wciągnęli w krąg,
Żeby przewlec pod kołami i w ch...olerę pod asfaltem.
W ciche odmęty runąć szaloną głową,
Chłodny pot, rozchodzą się kręgi.
Żelazny koń. Ochronna barwa. Gąsienice rżnięte w rzędy
Atrakcja dla nowych - biegają konie po okręgu,
A fabryczny kalejdoskop grzmi krzywymi lustrami.
Koło obraca się szybciej,
Pod dźwięki marsza głowy precz.
Zjadły mole barwny szal. W kartach ósemka i trójka.
Byk, opędza się ogonem od much, z ciężkim sercem włazi pod górkę.
Bilardowe kule łbów od zderzeń rozpękły się na pół, potoczyły
W różne strony,
Ileż po kątach przestrzeni i swobody.
Za odłamkami witryn strzępki świątecznych strojów,
pod płozami sań - żywe ciało cudzych rozkładów.
Na straganie papuga wyciąga z czapki bilety na tramwaj,
Do najbliższego mostu,
Na helikopter bez okien i drzwi,
W ciche odmęty szaloną głową,
Koło obraca się szybciej.
[oryginał]
Anhedonia
Krótka zapałka - ślepy traf, trzeba wracać w rodzinne strony,
Po pierwszym śniegu, po rudej krwi na tropie.
Żreć zeszłoroczne igliwie gorzkie gorzkie gorzkie.
Na wydeptany kolejkami śnieg sypać złoty piasek.
Święte puste miejsca - to niebo z mostu,
To tłok w oczekiwaniu na pociąg, po gardło zapchany tęsknotą.
Pierwotny koniec,
Głowa nie włazi do szklanki.
A rano o ósmej, krew z palca - badania dla obywateli
Błoto osiadło - poziom dopuszczalny dla robót.
Szary biełomor, jołki-połki, dziurawe walonki,
Noże za cholewą i drobne w kieszeni dzwonią dzwonią dzwonią.
A w oknie ślepiec zaczyna niebiańsko grać,
Szczęśliwy ślepiec uczy ptaszki śpiewać do skrzypiec.
Legalny złodziej,
Poprosisz - odda ci klucze w zastaw.
Anhedonia diagnoza niezdolności do radości.
Przeciwpożarowy ogień, antywojenna armia.
Tak trudno zamienić miejscami zapomnienie i ból?
Tak trudno, do rana, zgubić się w lesie i zasnąć?
Uciśnięty bandażem luz,
Region utopiony w błocie.
Rozsypać świeże kwiaty na zimnym kamieniu.
Zabili mnie - więc czas obmyślić zemstę.
Historia lubi bohaterów, historia czeka na ciebie,
Za każdym rogiem, z pewnym środkiem na każdy niefart.
A gdyby tak przy świecach, usiąść za stołem i opowiedzieć o miłości?
Gdyby tak przypomnieć sobie, że trzeba prosić o przebaczenie.
Prawosławny kurz,
Drogowskazy na świat - słupy soli.
Żreć zeszłoroczne igliwie gorzkie gorzkie gorzkie.
Anhedonia.
[oryginał]
Do domu
Absurdalna harmonia jałowego globu
Wypełni przestrzenie martwą wodą,
Przez zaśnieżone pokoje i dym
Wyciągnie palec i pokaże nam drzwi,
Wynocha - do domu...
Od kamiennych systemów w spuchniętych głowach,
Teoretycznych proroków, drukowanych bogów,
Od całej błyszczącej, dzwoniącej, żarliwej chujni
Do domu!
Przez piętra, po korytarzach tylko biurokratyczny wiatr
Chowa po kieszeniach zmięte ruble,
Zgarnia do kupy kurz i szmaty, śmiech i łzy, smutek - radość
Plus z minusem dają wyzwolenie
Do domu!
Od głodu i chłodu, od zimnego umysłu
Od sztucznego śmiechu, bezwarunkowych odruchów
Od wszystkich narodzin, śmierci i odrodzeń
Śmierci i odrodzeń,
Do domu!
Za jakie to grzechy zadawać sobie pytanie po co
i po co, i po co, i po co
Do domu!
[oryginał]
Po tramwajowych torach
Chodź, pójdziemy połazić po tramwajowych torach
Posiedzimy na buforach na początku tramwajowej pętli
Czarny dym fabryczny będzie naszym ciepłym wiatrem
A przewodnią gwiazdą będzie żółta tarcza semafora
Jeśli nam się uda, nie wrócimy do klatki przed zmrokiem
Tylko trzeba zdążyć w dwie sekundy paść na ziemię jak kłoda
Żeby leżeć nieruchomo gdy przejadą po nas szare wagony
Wioząc tych, którzy nie chcą, nie umieją tarzać się w błocie
Jeśli zdążymy, będziemy dalej pełzać po podkładach
I zobaczysz niebo a ja ujrzę ziemię na twoich podeszwach
Ubrania trzeba będzie spalić w piecu, jeżeli wrócimy
Jeśli wcześniej w progu nie spotkamy tych w niebieskich czapkach
Jeśli ich spotkamy, tylko nie mów że chodziliśmy po tramwajowych torach
Bo to pierwszy dowód zbrodni albo schizofrenii
A z portretu będzie mrugał do nas "Żelazny Feliks"
I spotka nas bardzo słuszna i bardzo sprawiedliwa
Kara za to, że chodziliśmy po tramwajowych torach
Sprawiedliwa kara za spacery po tramwajowych torach
Zabiją nas za chodzenie po tramwajowych torach
Zabiją nas za chodzenie po tramwajowych torach
[oryginał]
![[PoeWiki]](/skins/common/images/wiki.png)