Wersja do druku Brak logowania
Zaloguj mnie | Pomoc

Poezja kobieca

Spis treści

Wstęp


           
Świat nie może sobie wyobrazić, ażeby z drobnych ustek niewieścich mogły wychodzić inne dźwięki, jak tylko pieszczota i pokora.

Aleksander Świętochowski, [1]


Nic innego jak eufemizm na określenie poezji marnej, której autorką jest kobieta. Oczywiście wynika to z grzeczności mężczyzn, którzy do kobiet i ich poezji chcieliby podchodzić łagodniej, używać określeń mniej drastycznych i w żadnym wypadku nie używać wyrażeń nieprzyzwoitych.[2]

No. Nic dodać nic ująć. kobra

Niniejsza dyskusja dotyczy dwóch różnych tematów, których mieszanie prowadzi do zbędnych napięć i braku zrozumienia.

Jeden temat, to jaka jest najkorzystniejsza definicja terminu poezja kobieca. Przy tym najkorzystniejsza rozumiem jako pozwalająca efektywnie rozmawiać, łatwiej niż przy innych definicjach. Może się okazać, że istnieje dotkliwa potrzeba wprowadzenia więcej niż jednego pojęcia.

Drugi temat dotyczy świata, a nie kwestii wygodnego narzędzia do dyskusji. Tym razem nam chodzi o to, jaki ten świat jest, a konkretnie czym (o ile, ale chyba tak) poezja lub literatura tworzona przez kobiety w różnych epokach różniła sie od poezji i literatury tworzonej przez mężczyzn.

Każda wypowiedź powinna jasno zaznaczać, o co autorowi chodzi: o definicję, czy o świat. Także analizując czyjąś wypowiedź (kogoś nieświadomego mojego tu rozróżnienia), należy zdawać sobie sprawę na ile ten ktoś chce przeforsować swoją definicję, a na ile wypowiada opinię o świecie. Prawdopodobnie wypowiedź miesza te dwie sprawy. Błędem jednak jest oskarżanie kogoś o brzydkie poglądy z powodu próby wprowadzenia takiej, a nie innej definicji. Należy oskarżać o niefortunną definicję. Gdybym zdefiniował kobiecy wiersz jako zawierający niebieską wstążeczkę lub kolor różowy, to byłbym winny złej definicji, ale nie lekceważenia kobiet lub poetek. -- wlod

Przestrzeń dyskusyjno-robocza

Można dodać, że podejmowane są próby przewartościowania tego pojęcia, poprzez skupienie się na przymiotniku "kobieca", czyli podejmująca tematykę związaną z kobietą niezależnie od płci autora, ale trudno jakoś oprzeć się wrażeniu, że takie próby trochę przypominają próby wyciągnięcia się za włosy ze studni. Weźmy choćby notkę z okładki książki Barbary Gruszki-Zych "Sprawdzanie obecności" :

"Bardzo śmiała poezja kobieca, przyznająca się do swojej kobiecości, czyli chłonięcia świata przede wszystkim zmysłami."

Czesław Miłosz[3]

Wychodzi na to, że kobiece oznacza w jakiś sposób ograniczone, choćby do "chłonięcia świata zmysłami" a nie np. intelektem :) Usiłuje się wyciągnać to pojęcie na wyższy poziom, przypisując mu stereotypowy zakres znaczeń, kojarząc kobiece z całą stroną emocjonalną człowieka, co z kolei zaraz kojarzy się z sentymentalizmem i czułostkowścią, które znów są pojęciami pejoratywnymi. -- M M

No nie mówi się raczej, że jakaś poezja jest męska i faktycznie mówienie o poezji kobiecej jest w tym sensie nie na miejscu (podział na poezję i poezję kobiecą). Ale czy mimo wszystko można nazwać na przykład te wiersze poezją kobiecą, ze względu na treść? --mat 14:51, 4 czerwca 2008 (CEST)

Ryzykowne pytanie. kobra

Które należy pozostawić bez odpowiedzi.-- M M
Myślę, że o wielu wierszach można powiedzieć, że są męskie. Na pewno szereg wierszy Broniewskiego, większość Bukowskiego, niektóre Majakowskiego, ... Wysocki nawet w to sie bawił i był popularny między innymi dzięki temu. Tyle, że męskość poetycko nie jest ani dobra ani zła, jest stylistyką. -- wlod

Można powiedzieć oczywiście, ale nie funkcjonuje w obiegu coś takiego jak "poezja męska" w przeciwieństwie do "kobiecej" --mat

Ironiczna jest wypowiedź Miłosza (który zawsze znajdzie sposób, by poezję innych pomniejszyć). Przecież poetyckość i poetycki odbiór rzeczywistości polega właśnie na chłonięciu świata wszystkim zmysłami, a nie na moralizowaniu i darciu się a la WIESZCZ. -- wlod

Wywiad z Grażyną Borkowską

Co sądzicie o tym artykule, szczególnie o początku? --mat

Grażyna Borkowska napisała tekst "Metafora drożdży." opublikowany w „Teksty Drugie” 1995 nr3/4, s.41., gdzie między innymi pisała [4]
"...o literaturze / poezji kobiecej możemy mówić wtedy, kiedy przedmiot utworu odsłoni swą płciowość, dokona seksualnej samoidentyfikacji"
"...odczucie własnej seksualności poprzedza inne doznania, jest punktem wyjścia – samowzbudzeniem, potencją, gotowością i oczekiwaniem"
"...to nie wiersze erotyczne, skupione na opisach miłości określają istotę poezji kobiecej, i nie temat macierzyństwa tak dla niej ważny, ani nawet biologiczny zegar czasu tykający przy każdym wersie, ale właśnie ta decyzja, że piszę jako osoba seksualna, że piszę po to, by podtrzymać w sobie stan seksualnej gotowości, który realizuje się nie tylko poprzez miłość, ale także poprzez aktywność językową"

I ja jakoś odnoszę wrażenie, że to kolejna próba przewartościowania eufemizmu, która kończy się fiaskiem, kobiecość zostaje sprowadzona do poziomu seksualności, ba, więcej "seksualnej gotowości", ale przecież taką samą seksualną identyfikację moze dokonać facet w ramach swojego tekstu i czy wtedy to jest tekst męski? Byłaby więc poezja gdzie autorzy/podmiot liryczny identyfikują swoją płeć: poezja męska lub kobieca oraz poezja pozostała. A poza tym, na czym w zasadzie polega identyfikacja płci, na posługiwaniu się żeńską końcówką czasownika, żeńskim rodzajem przymiotnika? Czy na użytych środkach i jakie to byłyby środki męskie, jakie kobiece, czy tu znów nie powracałoby się przypadkiem do tego stereotypu drobnych ustek niewieścich, z których tylko dźwięki pieszczoty i pokory mogą wychodzić?-- M M

Jest tu pułapka, która zniechęca do podjęcia tematu w dyskusji z poetkami, niebezpieczeństwo, że zostanie się posądzonym o wartościowanie, bo tworzy się podział. Ale jeżeli bym się zdecydował, to próbowałbym w ten sposób: mówiąc poezja kobieca mam na myśli wiersze bardzo dobre, mocne i wyraziste. Kobieca w tym sensie, co poezja na przykład miejska czy morska, czyli chodzi mi o pewną tematykę. Są wiersze poetek, które są w tym sensie kobiece i takie, które nie są. Zarówno w jednym jak i drugim wypadku nie widzę "drobnych niewieścich usteczek". --mat

Zgadzam się z Moniką w 100 %, bo to, o czym pisze Pani Borkowska, dałoby się odnieść równie dobrze do mężczyzn. Ale to, że kobiety buntują się przeciw określeniu "kobieca poezja" w znaczeniu, które na górze, to od pewnego czasu nic nowego, sama się buntuję z wszystkich sił. Natomiast ostatnio zostałam zaskoczona przez jedną z poetek na NS, która zaciekle broniła tego statusu, uważając go za wyróżnienie, nie naznaczenie. -- Elka

Otóż to, jak dla mnie "poezja kobieca" to nie jest pejoratywne określenie, w myśl tego co pisałem wyżej: współczesna "poezja kobieca" to poezja będąca odwzorowaniem silnej pozycji kobiet i ich samoświadomości w ogóle, w społeczeństwie. Tyle, że to mój punkt widzenia czyli kogoś, kto czasem czyta wiersze w większej ilości niż przeciętny obywatel. Dla przeciętnego obywatela " poezja kobieca" pewnie kojarzy się właśnie z pokorą i tak dalej. Tu leży problem. W szerszej perspektywie, ale to jest problem postrzeganie poezji jako takiej w ogóle, ja myślę --mat

Szkoda, że Pan Świętochowski nie może już przeczytać wierszy np. Mirki Szychowiak (tylko jeden z przykładów);-) -- Elka

Kobiecość?

No to nie jest złe podejście, to mata. W ogóle to tak mi się wydaje, że pojęcie "poezja kobieca" ma przede wszystkim takie znaczenie, jakie ktoś nadaje przymiotnikowi "kobiecy" i wynik ujemnego wartościowania takiej poezji, gdzieś tam wyrósł z traktowania kobiecości jako siły "przyjmującej" i nie chodzi mi tu tylko o I Ching i pierwiastek jin, ale np.

Tkwiąca w nasieniu mężczyzny siła czynna zmierza do utworzenia czegoś doskonałego: podobnego do siebie co do płci, a że rodzi się kobieta, dzieje się to albo z powodu słabości siły czynnej, albo z powodu jakiejś niedyspozycji materii, albo też spowodowało to, coś z zewnątrz, np. wiatry południowe [...]

Św.Tomasz z Akwinu [5]

Ogromne oczekiwania co do miłości płciowej, oraz wstyd w tych oczekiwaniach, psują kobietom z góry wszystkie perspektywy.

Gdzie w grę nie wchodzi miłość lub nienawiść, tam gra kobieta miernie.

F.Nietzsche [6]

Uczone skłonności u kobiety bywają zazwyczaj oznaką, iż płciowość jej niezupełnie jest w porządku.

F.Nietzsche [7]

-- M M

Przecież mówiłem, że filozofowie są nie na poziomie. Nie to co Gauss lub Hilbert. -- wlod

Nie chodziło mi o podejście Mateusza, tylko to z sjp ;-) Może pora już na współczesne cytaty, o innym podejściu świadczące? Ale czy się je znajdzie? -- Elka

Tu np. jest taka próba, ale oczywiście pisana przez kobietę ;-) (szczególnie chodzi mi o pierwszy fragment "Oby stać się znów sentymentalną — czyli „poezja kobieca” Marty Podgórnik" Anna Myślak --Elka

Wiesz, hasło kobieta w "Słowniku symboli" Władysława Kopalińskiego rozpoczyna się od zdania: "Kobieta jest wcieleniem zasady negatywnej, pasywnej, symbolizuje Chaos, nieład, niezgodę...". Walczenie z tym, to takie trochę zawracanie kijem Wisły, według mnie, to z czym ewentualnie by trzeba walczyć, to nadawanie cech zwiazanych z tym symbolem tekstom autorek, tylko dlatego, że są płci żeńskiej. Bo to pojęcie "poezja kobieca" o tyle jest niebezpieczne, że kiedy się widzi, że autorką jest kobieta, jakby połowa definicji "poezji kobiecej" już jest spełniona, drugiej połowy - czyli tej marności, tych usteczek tkliwych, sentymentalnych, pokornych i czułych, a wręcz czułostkowych łatwo się doszukać. A z kolei jak się ich nie doszuka, to można dostać komplement "te wiersze wcale nie są kobiece", co mimo wszystko również wywołuje pewien zgryz. Ja się zastanawiam, czy jednak nie należałoby zostawić tego pojęcia w spokoju, niech sobie będzie określeniem poezji marnej opartej o tę czułostkowość i sentymentalizm, ale niech nie będzie punktem odniesienia przy ocenie tego co piszą kobiety, ani dla piszących ani dla krytyków. Zostawić to jak relikt, tak, tak właśnie kobiecość kiedyś była postrzegana i ku pewnej przestrodze, trochę to jak z teen angst poetry, teorytecznie może powstać dobry wiersz w oparciu o taki właśnie młodzieńczy gniew (można się zastanawiać, czy nie ma czegoś z tego w Wojaczku). Poświatowska, Pawlikowska-Jasnorzewska w wielu wierszach wpisują się w ten eufemizm, nie ma co się oszukiwać, z tym, że one w jakimś sensie przecierały szlaki, w końcu kobieta wcale nie jest tak długo obecna jako autor w kulturze, a jednocześnie są nieustająco wzorcem, co dla mnie jest momentami przerażające, bo przecież wizja kobiecości u Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej to wizja sprzed prawie stu lat. Niech sobie "poezja kobieca" istnieje jako przestroga, że samo poczucie mocnej identyfikacji płci i jej odrebności nie wystarczy do dobrego wiersza, bo trzeba wiedzieć z czym się właściwie identyfikujemy, czy się przypadkiem nie wpada w pułapkę takiego widzenia kobiecości, jak w cytacie ze Świętochowskiego. Autor powinien umieć operować znaczeniami kulturowymi słów i symboli, nawet jak się z tym znaczeniem jakoś tam nie zgadza, wiedzieć w co się pakuje, jeżeli pisze "byłam" zamiast "byłem" i umieć na tym odpowiednio zagrać. A do tego dochodzą jeszcze pewne oczekiwania, bo przecież "kobieta" jest też symbolem piękna, dobra, współczucia, opieki, czułości i może być też tak, że istnieją oczekiwania co do tego, aby poezja pisana przez kobiety realizowała cały pozytwyny wymiar kobiecości, a z kolei realizacja tych oczekiwań łatwo może wpakować tekst w sentymentalizm i czułostkowość. I tak na marginesie, to nie jestem pewna, czy przypadkiem pewne odczytania tekstów Pawlikowskiej nie nastąpiły przez pryzmat oczekiwań co do tego, jaka kobieta powinna być, bo czy można bez ironii odczytywać taki tekst Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej:

"Kto chce bym, go kochała..."

Kto chce, bym go kochała, nie może być nigdy ponury
i musi potrafić mnie unieść na ręku wysoko do góry.
Kto chce, bym go kochała, musi umieć siedzieć na ławce
i przyglądać się bacznie robakom i każdej najmniejszej trawce.
I musi też umieć ziewać, kiedy pogrzeb przechodzi ulicą,
gdy na procesjach tłumy pobożne idą i krzyczą.
Lecz musi być za to wzruszony, gdy na przykład kukułka kuka
lub gdy dzięcioł kuje zawzięcie w srebrzystą powłokę buka.
Musi umieć pieska pogłaskać i mnie musi umieć pieścić,
i śmiać się, i na dnie siebie żyć słodkim snem bez treści,
i nie wiedzieć nic, jak ja nie wiem, i milczeć w rozkosznej ciemności,
i być daleki od dobra i równie daleki od złości.


Pawlikowska-Jasnorzewska

-- M M

Świętne! alx d
Cóż, nawet nie mam szczególnie czego dopisywać, mogę się tylko podpisać. I dokładnie o to mi chodzi, niech sobie ten zwrot coś tam znaczy, ale niech nie będzie symbolem każdej poezji pisanej przez kobietę. Ale do tego chyba jeszcze długa droga. A z "komplementem", że moje wiersze nie są kobiece, miałam już do czynienia ;-) Myślę, że się bardzo dobrze rozumiemy, Moniko, bo i w życiu zawodowym trzeba wciąż udowadniać, że się jest lepszą od mężczyzn, nie wystarczy być równie dobrą. Ale to już inny i szeroki jak morze temat.--Elka


A ja chyba jednak uważam, że termin poezja kobieca należy przewartościować, a nie sprowadzić do muzeum. Jednak jest on na tyle poręczny, że wstawienie go za szkło będzie jedynie powodowało nieporozumienia. Raczej chyba należy przypominać, że kiedy miały szanse na wykształcenie równoważne z męskim, to ich twórczość była równie dobra (patrz Safona, Hildegarda z Bingen, Marie de France itp.) alx d

Alx, ale wiesz, przewartościowanie go, nie jest proste, bo: trzeba zdefiniować kobiecość jako wyłącznie wartościową cechę, a ona nie jest ani dobra, ani zła, ani wysoka, ani niska, ani demon, ani anioł, ani dziewica, ani k..., po prostu jest z całą gamą wszystkich swoich znaczeń i według mnie tych znaczeń jest za dużo, aby można mówić o jakiejś jednej "kobiecej" poezji, a ze względu na lirykę maski, na istnienie podmiotu lirycznego, to trudno utrzymać w mocy tę część definicji, że jest to poezja pisana przez "kobiety". Ten termin "poezja kobieca" przede wszystkim zakłada, że istnieje coś co jednoznacznie da się zdefiniować jako kobiecość, pwnowski uniwersalny słownik języka polskiego podaje, że, kobiecość to "zespół cech właściwych kobiecie; natura kobieca", pytanie tylko, której kobiecie właściwych, że tak to ujmę:)
Poza tym, swego czasu, był zrobiony konkurs na wiersz wpisujący się w pojęcie "poezja kobieca". Efekty najlepiej prześledzić tutaj. Te wiersze nie miały wcale jednego wspólnego mianownika. Jedyny wniosek jaki dało się z tego konkursu wyciągnąć, to, że nikt tak naprawdę za bardzo nie wie, ani jaka to jest "poezja kobieca", ani jaka powinna być, ani jaka jest tak dokładnie wedle tego pejoratywnego pojęcia, ani jaka powinna być, gdyby to pojęcie spróbować przewartościować. Możnaby powiedzieć, że poezja kobieca to taka, która posługuje się cechami właściwymi kobiecie, ale taka generalna definicja niewiele wyjaśnia i nic tak naprawdę nie definiuje. -- M M

Karol Maliszewski w recenzji z tomiku Wioletty Grzegorzewskiej "Orinoko", tak przewartościowuje sobie pojęcie "liryki kobiecej":

Takim brzmieniem wiersza, tonacją i konstrukcją Wioletta Grzegorzewska wpisuje się w pejzaż najnowszej liryki kobiecej, która tak naprawdę niewiele ma wspólnego z dawnymi wyznacznikami tego, co liryczne i tego, co kobiece. Panowanie nad zwyczajową wylewnością, świadome konstruowanie obrazu poetyckiego, który ucieka od tego, co ciepłe, miłe i przyjemne w stronę męskiej rzeczowości i bezpośredniości, to główne cechy dostrzeganych przeze mnie zmian. Rozmiękła podpaska pod prysznicem i tworzący się z wolna różowy nurt łazienkowej Orinoko staną się być może w przyszłości ikonami tej nowej, niełatwej liryczności.

Karol Maliszewski [8]

I co z powyższego tak naprawdę wynika? Po pierwsze to, że rzeczowość i bezpośredniość to cechy typowo męskie, po drugie, że to co ma być nowym wyznacznikiem kobiecości, sprowadza się do epatowania tą stroną kobiecej płciowości, która stanowiła obszar "nieczystości".

Kobieta, która ma upływ - a jest to jej krwawienie miesięczne - przez siedem dni pozostanie w swej nieczystości. Kotokolwiek dotknie jej wówsczas, bdzie neiczysty do wieczora. To wszystko na czym by spała lub siedziała w okresie, będzie neiczyste. Jeśli ktoś dotknie jej posłania musi wyprać swoje ubranie i obmyć się wodą, a nieczysty będzie do wieczora. A jeśli ktoś dotknie sprzętu, na którym siedziała musi wyprac swoje ubranie i obmyć się wodą, a nieczysty będzie do wieczora. Jeśli jakaś rzecz znajdowała się na posłaniu albo na sprzęcie, na którym ona siedziała, ten kto dotknie tej rzeczy, będzie nieczysty do wieczora.

Księga Kapłańska 19-24

Oczywiście kobieta ma prawo mówić o menstruacji i wszelkich innych przejawach swojej płciowości, ale żeby zużyta podpaska miała stać się ikoną nowej "kobiecej liryki"? Czy to nie jest jednak objaw mocnego ciągle zakorzenienia tabu biblijnego, najbardziej lubimy to co zakazane. Jakoś nie wydaje mi się, żeby nowe rozumienie kobiecości miało przede wszystkim polegać na przekraczaniu takich różnych tabu. -- M M

Hm, hm, ale przecież to nie jest tekst definiujący kobiecość, ale raczej instrukcja dotycząca higieny życia codziennego. W Biblii można znaleźć podobne instrukcje dotyczące na przykład zwykłych pryszczy (obejmujące tak samo piętnowanie i usuwanie na tydzień poza społeczność). Może 100 lat temu to było odbierane inaczej, ale w tej chwili naprawdę odczytywanie tego jako definiowanie roli kobiecej (że niby nieczysta jest) jest po prostu wybiórczym traktowaniem tematu. Warto chyba dla równowagi zwrócić uwagę, na listy Abelarda do Heloizy, gdzie ukazana jest rola kobiety w społeczności według Biblii i tam to wygląda zupełnie inaczej. alx d

To jak sądzisz, dlaczego wobec tego jeden jedyny wiersz Violetty, w którym występuje podpaska, sprowokował Maliszewskiego do takich wniosków? -- Elka

Maliszewski poparł opinię, którą o sobie u mnie wyrobił. -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}
Hm, nie znam wierszy pani Wioletty, nie jestem też za bardzo na bieżącą z całą literaturą dżenderową. Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że czytanie w/w fragmentu bez pamiętania na przykład o tym:
Jeżeli jednak plama na skórze jego ciała jest biała, ale nie zdaje się być wklęśnięta w stosunku do skóry i włosy nie pobielały, to kapłan odosobni chorego na siedem dni. (5) Siódmego dnia kapłan go obejrzy. Jeżeli kapłan stwierdzi, że plama nie powiększa się, nie rozszerza się na skórze, to odosobni go znowu na siedem dni. (6) Potem, siódmego dnia, kapłan znowu go obejrzy. Jeżeli plama stała się matowa i nie rozszerzyła się na skórze, to kapłan uzna go za czystego. To była zwykła wysypka. Wypierze ubranie i będzie czysty.

Kpł. 13, 4-6

jest w pewnym sensie nie w porządku. Takie przepisy były wpisywane do świętych ksiąg, aby uchronić społeczności przed zarazami. W szczególności tekst o nieczystych kobietach przede wszystkim właśnie je chronił przed zakażeniami. alx d

Jakby się mijamy w intencjach (nie wątpię, że szlachetnych ;-). Nie kwestionuję ani przez moment tego, o czym piszesz, nie twierdzę też, że ten akurat tekst definiuje kobiecość, ani mi to w głowie. Ja usiłuję zrozumieć, dlaczego Maliszewski widzi w nim zapowiedź "nowej, niełatwej liryczności" i nie umiem. Tym bardziej, że on zna wiersze Wioletty, a ja, która przeczytałam jej tomik i sporo wierszy na NS akurat jej poezji w żadnym sensie za genderową nie uważam -- Elka

Sądząc po tym, co wyrywkowo przeczytałem z rzeczy Violi Greg na NS, to wybór Maliszewskiego wydaje się rzeczywiście nieco groteskowy. alx d
Stąd w pewien sposób groteskowy wybór z Księgi Kapłańskiej, każdy kto zajrzy, może sprawdzić, że wcześniej jest o nieczystości mężczyzn:) -- M M
No właśnie. alx d

Widzisz, Moniko, bo nad nami wszystkimi wciąż ciąży ten odwieczny schemat, w myśl którego Maliszewski pisząc: "w stronę rzeczowości i bezpośredniości" musi do tego dodać "męskiej", bo uważa, że to może być jedynie męska cecha. A przecież jest nam współczesny i jest mądrym krytykiem. I poetą. A jednak nie umie (nie chce?) się od tego uwolnić. A może w ogóle tego nie widzi? A wniosek o nowych ikonach tego typu raczej mnie śmieszy, niż irytuje. -- Elka

Wiesz ja to miałam wizję tej sceny z "Psychozy" Hichtcocka z podpaską w roli głównej, po przeczytaniu tego fragmentu, oczywista z tą charakteryczną muzyką w tle, obśmiałam się jak norka. Ale zirytowało mnie właśnie to, że tej śmieszności autor recenzji nie dostrzegł. Kobieta ustawiająca jako dzieło sztuki zużytą podpaskę będzie co najwyżej powtórką z Duchampa, według mnie -- M M

I to wszystko z powodu jednego wiersza - wspomnieniowego i msz niecharakterystycznego ;-) -- Elka

Wydaje mi się, że jeżeli któraś z poetek (a lepiej nawet poetów!) miałaby ochotę zadać cios "poezji kobiecej" i kobiecości jak ją widzą i opisują, mogłaby się postarać przekazać, że tak samo kobieta może być znudzona swoim mężem, dziećmi, mieć dosyć przygodnych partnerów po alkoholu, że stara się siebie odnaleźć. W sensie, może troche ryzykownie, zedrzeć z kobiecości tą maskę księżniczki albo strażniczki ogniska domowego. Oczywiście tylko wtedy jeżeli czuje taką potrzebę. Gosia D. Jeszcze dodam, że chodzi mi o normalność: niedemonizowanie, ani nie odwrotnie, kobiety.
Czemu ryzykowne, chodzi Ci o jakieś takie "odsłanianie się"? --mat

Wojaczka fascynacja kobiecością

Nawet jak się popatrzy na tę próbę znów przewartościowania w/w Anny Myślak, to jej konkluzja końcowa jest następująca:

Wniosek: poezja Marty Podgórnik jest „kobieca” w takim stopniu, w jakim odpowiada komuś na pytanie: co to znaczy dla poetki: być kobietą?

Anna Myślak [9]

I znów jest pewien problem z tym wnioskiem: czemu dla poetki? czy naprawdę obchodzi nas co poetka myśli o kobiecości? czy poetka pisze, po to żeby sobie rozgryzać kobiecość, sobie, a nie innym? Wojaczek napisał taki wiersz:

"Kochankowie moi umarli poeci"

Kochankowie moi umarli poeci
Gryzą ziemię u mych stóp.
Chłodem wciskają się pod kołdrę.
Krążą rojem rozdrażnionych much
Nad kubłem gdzie cisnęłam tampon miesięczny
Wieszam majtki na sznurze wisi Jesienin.
Biorę phanodorm tabletkę kradnie Trakl.
Kiedy otwieram oczy wyfruwa ptak
Anielska dusza Keatsa ponad wodę snu.
Ich śmierć przecinkiem, wciska się w tok zdania
I nieustannie sylaby mi liczy.
Zasypiam z ich imieniem na ustach i z nimi
W ustach, przy boku, w kroczu i macicy.
I nawet teraz któryś pisze mi te słowa:
„Bądź pochwalona pochwa Twa, Madonna”.


O tym tekście napisał pewien krytyk "transwestytyzm jest wyraźnie potrzebny Wojaczkowi do wzmocnienia ekspresji. To, co w jego ustach brzmiałoby ledwie obrazoburczo, to włożone w usta dziewczyny brzmi szokująco" [10] i ja się zastanawiam, że gdyby nie zostało "włożone", a padło z kobiecych ust, to ekspresja zostałaby sprowadzona do biadolenia feministki o braku parytetu. -- M M

Dałoby się zatem odnieść także do tego tekstu, jak sądzę:

PROŚBA

Zrób coś, abym rozebrać się mogła jeszcze bardziej
Ostatni listek wstydu już dawno odrzuciłam
I najcieńsze wspomnienie sukienki także zmyłam
I choć kogoś nagiego bardziej ode mnie nagiej
Na pewno mieć nie mogłeś, zrób coś, bym uwierzyła

Zrób coś, abym otworzyć się mogła jeszcze bardziej
Już w ostatni por skóry tak dawno mi wniknąłeś,
Że nie wierzę, iż kiedyś jeszcze nie być tam mogłeś
I choć nie wierzę, by mógł być ktoś bardziej otwarty
Dla Ciebie niż ja jestem, zrób coś, otwórz mnie, rozbierz

Tylko tym razem może nie do biadolenia feministki, ale za to wiersz na pewno zostałby zakwalifikowany jako typowo kobiecy, gdyby autor pozostawał nieznany. Co tylko potwierdza, że "poezję kobiecą" mogą pisać także mężczyźni. -- Elka

U Wojaczka fascynacja kobiecością jest jednym z mocniejszych tropów. Siedzę czytam i zastanawiam się, jak zostałyby odebrane takie słowa napisane przez kobietę:

A kiedy, czując w sobie nagłe ostrze
W największym strachu krzyknę: Kocham Cię
Wtedy, rzeźniku, znów przekonasz się:
Kobiety mówią czasem ludzkim głosem


Tani chwyt, oparty na dowcipie, "kobieta najlepszym przyjacielem człowieka, zaraz po psie"?

Męskość polega na tym aby bić kobietę
Zgadzam się z Tobą nadstawiam policzek


... -- M M 13:17, 9 czerwca 2008 (CEST)

No właśnie. Dobrze by było, żeby zabrał głos jakiś mężczyzna. -- Elka

Baza danych

Można by się pokusić, o zrobienie pewnej bazy danych i zebrać bibliografię tekstów napisanych przez autorów płci męskiej (autor, tytuł, gdzie opublikowane ewentualnie link, jak jest w sieci), w której podmiotem lirycznym jest kobieta, czyli spojrzeć jak widzą kobiecość mężczyźni, wtedy, gdy próbują nałożyć maskę kobiety. Pewnie są również teksty kobiece, gdzie podmiotem lirycznym nie jest kobieta, ale kryterium płci podmiotu lirycznego byłoby mniej dyskusyjne. Co wy na to Ladys&Gentlemans? -- M M 13:50, 9 czerwca 2008 (CEST)

Ja się piszę :-) -- Elka

Świetna myśl:) --mat

Oki, to niżej robimy podstronę, pod niezobowiązującym tytułem podstrony, kto ma coś pod ręka, niech dodaje:

Baza danych

Może ktoś by wstawił wiersze Przemka Łośko, pisane pod żeńską maską (co najmniej jedna była dobrze znana, odkąd "sekret" się sypnął - Jadwiga Kraska, dobrze pamietam?) -- wlod

Temat(y)

Dyskusja skupiła się na pewnej pretensji do pewnych krytyków, uprzedzonych względem kobiet. (Dodam, że do krytyków nie na poziomie). Może dyskusji nie ująłem precyzyjnie, ale że chodzi o pretensję i żal - to jasne.

Chociaż ta pretensja i żal są uzasadnione, to problem szczęśliwie nie ma dziś zasadniczej wagi. Tradycyjnie, kobiety odgrywały w poezji większą rolę niż w wielu innych dziedzinach (inżynieria, nauka, ...), oraz miały do działalności poetyckiej łatwiejszy dostęp niż do działalności w tych innych dziedzinach.

Szczególnie w ciągu ostatnich 20 lub więcej lat wkład kobiet do poezji jest tego samego rzędu co mężczyzn (z grubsza równy), a ilościowo kobiety chyba wręcz przeważają (? można spróbować trochę statystyki, poczynając od poewiki). Wieki i milenia społecznej dyskryminacji, której podlegały kobiety, wciąż mogą powodować ekstra silną reakcję alergiczną i protest na przejawy uprzedzenia, ale obiektywnie problem nie jest już wielkiej wagi. Dlatego wartoby dyskusję o poezji kobiecej uwolnić od alergii, i uczynić ją mniej emocjonalną.

Skoro tak, to co może naprawdę być tematem? Od ręki widzę dwa poważne i jeden nieco mniej (po)ważny:

Pierwszy temat mógłby skorzystać z metod statystycznych, które w ogóle warto stosować w krytyce literackiej. Można statystycznie badać długość słów, wersów, całych wierszy, występowanie części mowy, rodzaju rymów, ... Jak często występuje dialog? Można klasyfikować wiersze tematycznie, byle obiektywnie: jak często występuje pojazd (samochód, samolot, ...), jak często kuchnia, sypialnia, ..., dzieci, ..., narzędzia, broń, ... W jakim czasie są wiersze pisane: przeszłym, teraźniejszym, przyszłym? Itd itd. -- {[(slf [zdr] Ty)] wlod}


Przypisy

  1. ^ A. Świętochowski wGabryella - Narcyza Żmichowska, w: Wybór pism krytycznoliterackich, wyb. S. Sandler, opr. M.Brykalska, Warszawa 1973, s. 85.
  2. ^ eufemizm "słowo lub wyrażenie użyte zastępczo w celu złagodzenia wyrażeń drastycznych, dosadnych lub nieprzyzwoitych" za www.sjp.pl
  3. ^ za http://www.lideria.pl/sklep/opis?nr=51300&idp=835
  4. ^ za Joanna Frelich "Problemy z literaturą kobiecą"
  5. ^ Suma teologiczna, Suppl. Zag. 64 Art. 3, t. 32, s. 237.
  6. ^ PPoza dobrem i złem przeł. S. Wyrzykowski, Mortkowicz, Warszawa 1905
  7. ^ j.w.
  8. ^ Karol Maliszewski "Wisi w powietrzu i wchodzi do gardła"
  9. ^ "Oby stać się znów sentymentalną — czyli „poezja kobieca” Marty Podgórnik" Anna Myślak
  10. ^ Kaskaderzy literatury. Red. E.Kolbus. Łódź 1990, s.505.


9 link był padł. Czuwaj. mat

linki

Źródło: "http://poewiki.org/index.php?title=Poezja_kobieca"

Ostatnio zmieniane o 10:28, 6 kwietnia 2014


[PoeWiki]

Edytuj
Historia strony

Ostatnie zmiany
Losuj stronę
Lista uczestników
Co nowego?
Czerwony Pokój
Kategorie stron
Wszystkie strony


Co tu prowadzi?
Zmiany w powiązanych

Strony specjalne