Wersja do druku Brak logowania
Zaloguj mnie | Pomoc

Strona osobista:Jakub Winiarski/Recenzje/Krzysztof Siwczyk Dzikie dzieci

< Strona osobista:Jakub Winiarski | Recenzje

Dobry debiut

Debiutancki tomik Krzysztofa Siwczyka (ur.1977) podzielony został przez autora na trzy części: 1. Rozgrzewka - stygnięcie, 2. Wiosna - wagary, i 3. Przejście od - do. Dokonanie tego zabiegu pozwoliło Siwczykowi na uporządkowanie doznań, posegregowanie wrażeń, które towarzyszą zwykle temu momentowi, w którym zyskuje się samoświadomość. To trzeba od razu zaznaczyć: w przypadku Siwczyka mamy do czynienia z debiutem na miarę Wojaczka (który zresztą, z daleka, ale patronuje jakoś tej poezji), więc problem olbrzymiej samoświadomości bohatera tych wierszy widoczny jest zarówno w sposobie oglądu świata, jak również w sposobie zapisu tego oglądu.

Nietrudno zauważyć, że czujne spojrzenie skierowane jest tutaj w stronę przeszłości, która dopiero co minęła; dobitnie mówi o tym już pierwszy wiersz z tomu:

Mój młodzieńczy narcyzm wykoleił się w tym roku
Jestem już dużym starym chłopcem
Nie chodzę na filmy porno ani nie jeżdżę na rowerze górskim
Wolę odwiedzać starszą panią
(...)
Tylko koledzy w podkoszulkach na ramiączkach
spod których świecą ich świeżo-różowe sutki
mówią że jestem pierdoła
i nie powinienem zajmować się tym starym próchnem.

(Mój młodzieńczy narcyzm)

Poczucie wyodrębnienia się z rówieśniczej grupy ma swój początek w szeregu inicjacji, wtajemniczeń, których rówieśnicy nie są, nie mogą być świadomi. O takich właśnie sytuacjach, chwilach przeraźliwego (nie tylko jak na tak młodego autora) jasnowidzenia mówi ten tomik. Jednym z takich wtajemniczeń jest właśnie zrozumienie chwili, kiedy niemożliwym staje się odnalezienie, wydobycie z ziemi trochę tamtego Boga, Boga związanego z okresem, kiedy zakopywane były odchody dzieciństwa. Bolesność tej sytuacji zazwyczaj umyka percepcji tzw. zwykłego człowieka, nie pamięta się, “jak to było”. Siwczyk doświadczył odejścia swojego dzieciństwa tak, jak gdyby dana mu była szansa patrzenia z boku na - raz wolniejszy, raz szybszy - rozpad świata, w którym możemy czuć się bezpiecznie, a jednocześnie wszystko zostało odczute i zapamiętane. ( Ojciec tapetował Matka sadziła bratki Bzyczał automat // Bezpiecznie - z wiersza Lekkie naderwanie) Można widzieć “Dzikie dzieci” jako trudne, bo świadome, pożegnanie dzieciństwa, ale można też patrzeć na ten tomik, jak na bezwzględny w swojej konsekwencji zapis szeregu prób podejmowanych w celu uwolnienia się od obsesji: egzystencjalnej, erotycznej, i - na najwyższym poziomie - metafizycznej, z których każda zdaje się być skażona jakimś brakiem, głodem, poczuciem pustki. Obsesje te w wielu wierszach przeplatają się, jak np. w Rysunku palcem:

Na stole między kluczem a kostką maggi

namalowala cukrem-pudrem
Boga tylko dla siebie
Wszedłem do kuchni Ona cicho
zdmuchnęła Boga ze stołu
na wypastowane linoleum
a palec dała mi do oblizania
Moje oczy zamknęły się natychmiast
jak centralny zamek i w ustach poczułem
Jego smak



Ważne jest to, że Siwczyk nie boi się operować w sferze sacrum, ujawniać jej pęknięć, szczelin, przez które widoczne staje się “drugie dno” rzeczywistości - i robi to perfekcyjnie. Czego by bowiem o tej poezji nie powiedzieć, widać tu wielką dbałość o formę. Świadczy o tym zarówno umiejętne posługiwanie się prostymi w końcu środkami poetyckimi, jak i błyskotliwość metaforyki przywodząca na myśl raczej Craiga Raine'a niż któregoś z rodzimych twórców. Oto próbka umiejętności Siwczyka:

Stoję przed krzyżem koloru zakalca
Wypłukane do żywego metalu - milionem dotyków -
stopy Chrystusa są zziębnięte jak poręcze
w porannych autobusach

(Dzikie dzieci) albo:

Chmury Chmury płyną żabką w kierunku nowego szpitala
położniczego Rytmicznie rodzą się kijanki kropel i
zaczynają ssać blaszane smoczki rynien Skalpele
samochodowych opon tną mokry wosk asfaltu
gubiąc za sobą kilwater który szybko ubywa Umiera

(Letni deszcz) Nie ma w wierszach Siwczyka łatwej zgody na zastany świat, ale nie ma również łatwego tego świata zanegowania. Młody poeta powoli oswaja wszystko, wiedząc, że teraz musi tylko - jak pisze w kończącym tomik wierszu pt. Wszystko dobrze - donosić ten lęk i wiersz jak płód który tak trudno / uwolnić a tym bardziej usunąć.


[PoeWiki]

Edytuj
Rozmowa
Historia strony

Ostatnie zmiany
Losuj stronę
Lista uczestników
Co nowego?
Czerwony Pokój
Kategorie stron
Wszystkie strony


Co tu prowadzi?
Zmiany w powiązanych

Strony specjalne